Archiwa tagu: Impresje

Miasto kontrastów

Wilno jest niesamowitym miejscem w dużej mierze dzięki ostrym kontrastom. W bardzo wielu jego punktach poza starym miastem, czy peryferyjnymi poradzieckimi mikrorajonami bloków, buzuje ono bezczelnym architektonicznym chaosem. Chyba nigdzie nie jest on tak radykalny jak na Śnipiszkach. Drewniane domki ze sławojkami, niczym z sielskiej prowincji, sąsiadują tu ze szklanymi drapaczami chmur na litewską skalę… Czytaj dalej »

Biała Waka – miasteczko z torfu

We wtorek odwiedziłem jedno z najbardziej niedocenianych, w moim przekonaniu, miejsc na Wileńszczyźnie – Białą Wakę. Być może to jedna z najbardziej niedocenianych, bo jedna z najmłodszych miejscowości regionu. Decyzją władzy radzieckiej powstała w latach 50 XX w. właściwie na pniu, w lesie, początkowo jako Nowe Żegaryno – od nazwy pobliskiej wsi. Powstała jako osiedle… Czytaj dalej »

Dziewieniszki – życie w worku

Wreszcie, w ramach prowadzonego badania socjologicznego, dotarłem do wyrostka robaczkowego Litwy. Dziewieniszki leżą w “worku” otoczonym przez Białoruś. Przy wyjeździe jedyną drogą łączącą go z resztą państwa – kontrola dokumentów. Nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego Stalin wyznaczył granicę w ten sposób. Popularna anegdota głosi, że obrysowano fajkę, którą „wódz światowego proletariatu” położył na mapie. Także… Czytaj dalej »

Przystanek ostatniej szansy

Jako koneser brutalizmu nie mogłem przejechać obojętnie wobec tej perełki małej architekury stojącej w Dojlidach w rejonie solecznickim… to nie wystarczające wyjaśnienie, bo Dojlid na Wileńszczyźnie jak psów, nawet w ramach samego rejonu solecznickiego, trzeba zatem dodać, że to Dojlidy koło Butrymańc, nie koło Paszków. Wspaniały ten przystanek, dzieło radzieckiej inżynierii, stoi krzepko i niezachwianie,… Czytaj dalej »

Ludzki pan z Landwarowa i jego pałac

W czwartek w rejonie trockim. Główny cel podróży – wizyta w polskich szkołach w Starych Trokach i Połukniu. Po spotkaniach nieco turystyki. Zdjęciami zamku trockiego nie będą zamęczał. Nawet w Polsce wielu go zna. Znacznie mniej jej mieszkańców zna pałac w Landwarowie – pierwotnie wspaniały okaz neogotyku angielskiego. Neogotyckie ostre linie wbijają się właśnie na… Czytaj dalej »

Pustynia w puszczy

2 kwietnia wraz z uczestnikami projektu z Mickuńskiej Wspólnoty Młodzieżowej wybraliśmy się do Puszczy Rudnickiej – rezerwatu przyrody i historii. Pod przewodem lokalnej krajoznawczyni Krysytyny Sławińskiej raczyliśmy się jej pięknem i przeżywaliśmy jej historię. Często słyszałem, że Wileńszczyzna składa się z zapiaszczonych gleb, ale Puszcza Rudnicka po prostu rośnie na czystym piachu. Cienka warstwa ściółki… Czytaj dalej »

Dzika Wileńszczyzna

Dopiero na Wileńszczyźnie pojąłem jak silne piętno na rodzinnym Dolnym Śląsku odcisnęła germańska cywilizacja, jak bardzo jest on obmierzony, wygrodzony, zorganizowany, zabudowany, zmeliorowany, zaorany i obsiany. Tutaj już kilkaset metrów za ostatnim domem wchodzi się do lasu, królestwa natury. Są to najczęściej lasy użytkowe, ale piła drwala nie prześwietla ich raczej tak szybko i tak… Czytaj dalej »

Wiosna

Witam wiosnę na Wileńszczyźnie. A może to ona wita mnie. Na Wileńszczyźnie widzę ją wyraźnie. Taką dziewiczą, delikatną, nieśmiało pojawiającą się dopiero porankami, czasem zaspaną przedpołudniami po ciągle mroźnych nocach. Widzę, gdy ledwie wyczuwalnym na policzku chuchnięciem panna wiosna, z trudem, powoli, całymi tygodniami topi coraz brudniejszy śnieg, długo zalegający w rowach i leśnych ostępach.… Czytaj dalej »

Rudniki – ulicówka pamiętająca króla Zygmunta

Przedwczoraj dotarłem w kolejne niezwykłe miejsce Wileńszczyzny. Kolejny raz nie pierwszą klasą. Kilkanaście kilometrów dziurawej drogi przez puszczę. Niby asfaltowana, ale tego asfaltu i za Związku Radzieckiego i za Republiki Litewskiej wystarczyło tylko na tyle by jechał po nim jeden samochód. W przypadku mijania trzeba się usunąć prawymi kołami na żwirowe pobocze. Cała ta wyprawa… Czytaj dalej »

Poradziecki fast food

Cywilizacja radziecka dała światu Gułag, ale też sputnika, kosmonautów, Andrieja Tarkowskiego, Władimira Wysockiego, UAZa 452, krokodyla Gienę, piwo lane do słoika i czebureka. Czebureka nie tyle dała co rozpowszechniła, bo upichcili go jako pierwsi, według różnych źródeł, Tatarzy, bądź mieszkańcy Kaukazu. Internacjonalistyczne braterstwo republik zaniosło go aż na Litwę czy Ukrainę. Wraz z migrującymi ludźmi… Czytaj dalej »